Telefon: 690 936 501 (dr inż. Bogusław Madej)
Email: bmadej@atut-bm.pl ; biuro@atut-bm.pl
OPINIE KLIENTÓW O NASZYCH SZKOLENIACH
Opracował: dr inż. Bogusław Madej
Czy wiesz, że niewłaściwie przeprowadzone odstąpienie od umowy przewozu może narazić przewoźnika na wysokie roszczenia odszkodowawcze, utratę frachtu oraz kary umowne, mimo że to druga strona faktycznie utrudniła wykonanie zlecenia? W praktyce wielu przewoźników „rezygnuje z kursu” telefonicznie lub przez komunikator, nie zastanawiając się, jak tę rezygnację udokumentować i na jakiej podstawie prawnej się oprzeć. Dla właściciela firmy transportowej oznacza to poważne ryzyko, że każde źle udokumentowane odstąpienie zostanie później ocenione jako bezpodstawne zerwanie umowy, ze wszystkimi konsekwencjami finansowymi.
Polskie przepisy nie zawierają jednego, prostego przepisu „przewoźnik może zawsze odstąpić od umowy”, ale rozkładają uprawnienia i obowiązki między Kodeks cywilny, Prawo przewozowe oraz Konwencję CMR. Dodatkowo ogromne znaczenie mają konkretne zapisy zlecenia transportowego, w szczególności klauzule o prawie odstąpienia, karach umownych i skutkach odwołania zlecenia. Bez znajomości tych regulacji przewoźnik często działa intuicyjnie: odmawia załadunku przy oczywistym przeciążeniu, rezygnuje z kursu, gdy załadowca opóźnia się kilka godzin, albo odmawia przewozu niebezpiecznego towaru bez wymaganych dokumentów. Każda z tych sytuacji może być prawnie oceniona inaczej.
W tym artykule dowiesz się, kiedy przewoźnik może, a kiedy powinien odstąpić od umowy przewozu, na jakich przepisach może się oprzeć, jak prawidłowo złożyć oświadczenie o odstąpieniu i jakie są skutki finansowe takiej decyzji. Omówione zostaną typowe scenariusze z praktyki: przeciążony pojazd, brak dokumentów, rażące opóźnienia załadowcy, odmowa przyjęcia towaru przez odbiorcę w przewozach CMR oraz zapisane w zleceniach kary umowne. Po przeczytaniu przewodnika będziesz lepiej przygotowany do decyzji, czy w danej sytuacji warto „ratować zlecenie”, czy lepiej formalnie odstąpić od umowy i od razu zadbać o ograniczenie swojej odpowiedzialności.
Stan prawny na dzień 10 stycznia 2026 roku
Odstąpienie od umowy to jednostronna czynność prawna, która powoduje, że umowa uważa się za niezawartą, a strony są zobowiązane zwrócić sobie wzajemnie otrzymane świadczenia. W odróżnieniu od wypowiedzenia, które działa tylko „na przyszłość”, odstąpienie cofa skutki umowy wstecz – od chwili jej zawarcia. W kontekście umowy przewozu oznacza to, że przewoźnik, który skutecznie odstąpi od umowy, przestaje być zobowiązany do wykonania przewozu, ale musi się liczyć z obowiązkiem rozliczenia tego, co już otrzymał lub wykonał. Jednocześnie druga strona może dochodzić naprawienia szkody spowodowanej odstąpieniem, jeżeli nastąpiło ono bez podstawy prawnej lub z naruszeniem umownych zasad.
Z praktycznego punktu widzenia wielu przewoźników nazywa „odstąpieniem” każdą rezygnację ze zlecenia – nawet wtedy, gdy tak naprawdę w ogóle nie doszło do zawarcia ważnej umowy, bo strony nie ustaliły kluczowych parametrów lub kontrahent nie potwierdził zlecenia. Warto odróżnić sytuację, w której przewoźnik wycofuje się na etapie negocjacji (wtedy nie ma jeszcze umowy przewozu w rozumieniu art. 774 Kodeksu cywilnego), od sytuacji, w której podpisano zlecenie lub przyjęto je do realizacji, a następnie przewoźnik nie chce lub nie może wykonać przewozu. Dopiero w tym drugim przypadku mówimy o rzeczywistym odstąpieniu albo o nienależytym wykonaniu zobowiązania.
Przepisy szczególne częściej przyznają wprost prawo odstąpienia nadawcy lub podróżnemu niż samemu przewoźnikowi. Prawo przewozowe przewiduje na przykład możliwość odstąpienia od umowy przez podróżnego w przewozie osób oraz przez nadawcę w przewozie rzeczy. W praktyce jednak to przewoźnik najczęściej staje przed dylematem, czy w konkretnej sytuacji może zrezygnować z realizacji zlecenia bez narażania się na poważne roszczenia. Dotyczy to przede wszystkim transportu drogowego rzeczy realizowanego w oparciu o zlecenia transportowe, gdzie szczegółowe warunki odstąpienia są ustalane umownie.
Trzeba przy tym pamiętać, że przepisy ogólne Kodeksu cywilnego o odstąpieniu od umowy wzajemnej (np. art. 491) oraz o umownym prawie odstąpienia (art. 395) stosuje się do umowy przewozu, o ile brak jest odpowiednich regulacji szczególnych. Oznacza to, że przewoźnik może odstąpić od umowy zarówno na podstawie wyraźnie zastrzeżonej w zleceniu klauzuli odstąpienia, jak i na podstawie ustawowego prawa odstąpienia z powodu zwłoki kontrahenta w spełnieniu jego świadczenia (na przykład wydaniu towaru, przygotowaniu dokumentów czy załadunku w odpowiednim czasie). Kluczowe jest, aby rozumieć, kiedy takie ustawowe prawo powstaje i jak je skutecznie wykonać.
Umowa przewozu została uregulowana w tytule XXV Kodeksu cywilnego, obejmującym art. 774–793. Zgodnie z art. 774 przewoźnik zobowiązuje się w zakresie działalności swego przedsiębiorstwa do przewiezienia za wynagrodzeniem osób lub rzeczy. Jeżeli szczególne przepisy nie stanowią inaczej, do kwestii niewyjaśnionych w tym tytule stosuje się ogólne regulacje o zobowiązaniach, w tym przepisy o odstąpieniu od umów wzajemnych. Szczególnie ważny dla przewoźnika jest art. 783, który stanowi, że jeżeli rozpoczęcie lub dokonanie przewozu dozna czasowej przeszkody wskutek okoliczności dotyczącej przewoźnika, wysyłający może od umowy odstąpić, ale powinien zapłacić przewoźnikowi odpowiednie wynagrodzenie za dokonaną część przewozu. Przepis ten reguluje jednak raczej prawo odstąpienia po stronie wysyłającego, a nie przewoźnika, choć jednocześnie pośrednio wskazuje, że przeszkody po stronie przewoźnika nie dają mu automatycznie prawa do „bezkarnej” rezygnacji.
W praktyce przewoźnik sięga najczęściej do ogólnych przepisów o odstąpieniu z powodu zwłoki kontrahenta (art. 491 Kodeksu cywilnego) oraz do przepisów o umownym prawie odstąpienia (art. 395 Kodeksu cywilnego). Zgodnie z art. 491 wierzyciel umowy wzajemnej (np. przewoźnik czekający na załadunek) może wyznaczyć drugiej stronie odpowiedni termin z zagrożeniem, że po jego bezskutecznym upływie od umowy odstąpi. Jeżeli więc załadowca nie przygotowuje towaru, nie dostarcza dokumentów lub blokuje podstawienie pojazdu, przewoźnik może skorzystać z tej ścieżki – pod warunkiem, że wyznaczy kontrahentowi dodatkowy termin i udokumentuje to odpowiednim oświadczeniem. Z kolei art. 395 pozwala zastrzec w umowie, że jednej lub obu stronom będzie przysługiwać prawo odstąpienia w określonym terminie; po skorzystaniu z tego prawa umowę uważa się za niezawartą. Takie klauzule bardzo często pojawiają się w zleceniach transportowych.
Prawo przewozowe z dnia 15 listopada 1984 roku reguluje przewóz osób i rzeczy w komunikacji krajowej. W art. 17 przewiduje ono możliwość zmiany lub odstąpienia od umowy przewozu przez podróżnego, a w art. 53 – przez nadawcę przesyłki. Przepisy te opisują, kiedy i na jakich warunkach podróżny lub nadawca mogą zrezygnować z przewozu, a także jakie mają prawo do zwrotu należności po potrąceniu tzw. odstępnego. Jednak ponownie – są to uprawnienia po stronie klienta, a nie przewoźnika. Dla przewoźnika kluczowe znaczenie mają natomiast przepisy o odmowie przyjęcia rzeczy do przewozu (np. art. 781 Kodeksu cywilnego) oraz o postępowaniu w razie odmowy odbioru przesyłki, które nakazują przewoźnikowi niezwłoczne zawiadomienie wysyłającego. Odmowa przyjęcia towaru ze względu na rażąco nieodpowiedni stan opakowania lub ryzyko uszkodzenia może być traktowana jako uzasadniona odmowa wykonania umowy, o ile zostanie właściwie udokumentowana.
Przy przewozach międzynarodowych rzeczy kluczowa jest Konwencja CMR, która w art. 12–16 reguluje tzw. prawo rozporządzania przesyłką oraz postępowanie w razie przeszkód w przewozie i wydaniu towaru. Jeżeli z jakiejkolwiek przyczyny wykonanie przewozu na warunkach wskazanych w liście przewozowym staje się niemożliwe, przewoźnik ma obowiązek zażądać instrukcji od osoby uprawnionej do rozporządzania ładunkiem (z reguły nadawcy). W razie odmowy przyjęcia towaru przez odbiorcę CMR daje przewoźnikowi możliwość samodzielnego działania na rachunek osoby uprawnionej, w tym wyładunku towaru i zakończenia przewozu po spełnieniu określonych warunków. W praktyce są to sytuacje bardzo zbliżone do „odstąpienia” od dalszego wykonywania przewozu, ale opierają się na szczególnych przepisach Konwencji, a nie na klasycznym odstąpieniu w rozumieniu Kodeksu cywilnego.
Jednym z najczęściej występujących powodów rezygnacji zlecenia przez przewoźnika jest przewlekły brak załadunku. Kierowca podstawia pojazd na wskazaną godzinę, a załadunek nie zaczyna się przez wiele godzin, ponieważ towar nie jest przygotowany, dokumenty są niekompletne albo magazyn nie ma wolnego doku załadowczego. Z prawnego punktu widzenia mamy do czynienia ze zwłoką zleceniodawcy w spełnieniu jego obowiązku współdziałania przy wykonaniu umowy przewozu. W takiej sytuacji przewoźnik może, po wyznaczeniu odpowiedniego dodatkowego terminu, skorzystać z ustawowego prawa odstąpienia na podstawie art. 491 Kodeksu cywilnego – oczywiście pod warunkiem, że zrobi to w sposób udokumentowany i jednoznaczny.
W praktyce oznacza to, że zamiast po prostu „odjechać z placu”, przewoźnik powinien wysłać kontrahentowi wiadomość (np. e‑mail lub komunikator giełdy transportowej) z informacją o zaistniałej zwłoce, wyznaczyć dodatkowy rozsądny termin na załadunek oraz uprzedzić, że po jego bezskutecznym upływie odstąpi od umowy. Dopiero po upływie tego terminu, jeżeli nic się nie zmieni, przewoźnik powinien złożyć wyraźne oświadczenie o odstąpieniu od umowy przewozu. Takie działanie jest znacznie bezpieczniejsze niż natychmiastowa rezygnacja bez uprzedzenia, ponieważ pozwala wykazać, że to kontrahent, a nie przewoźnik, doprowadził do niewykonania zlecenia.
Kolejny typowy scenariusz to żądanie załadunku w sposób oczywiście niezgodny z przepisami, na przykład przeciążenie osi, zbyt wysokie ułożenie palet, nieprawidłowe zabezpieczenie towaru czy brak wymaganych dokumentów przy przewozie towarów niebezpiecznych. W takich sytuacjach przewoźnik nie tylko ma prawo odmówić wykonania przewozu, ale wręcz ma obowiązek nie podejmować zlecenia w sposób zagrażający bezpieczeństwu ruchu drogowego lub sprzeczny z przepisami o masach i wymiarach pojazdów. Przepisy przewozowe oraz orzecznictwo wskazują, że przewoźnik, który świadomie godzi się na rażąco nieprawidłowy załadunek, współodpowiada za skutki ewentualnej szkody lub kary administracyjnej.
W tego rodzaju przypadkach prawo przewoźnika do odmowy przyjęcia przesyłki lub odstąpienia od umowy wynika zarówno z ogólnych zasad odpowiedzialności kontraktowej, jak i z przepisów szczególnych, które dopuszczają odmowę przewozu w razie rażąco niewłaściwego stanu przesyłki lub opakowania. Decydujące znaczenie ma tu udokumentowanie przyczyn odmowy: sporządzenie protokołu z załadunku, wykonanie zdjęć, wpisanie zastrzeżeń do listu przewozowego oraz wysłanie do zleceniodawcy jasnej informacji, że przewoźnik nie może wykonać przewozu w takiej formie. Jeżeli kontrahent nie zgadza się na doprowadzenie ładunku do stanu zgodnego z prawem, przewoźnik ma silne argumenty, aby odstąpić od umowy bez ponoszenia odpowiedzialności za niewykonanie przewozu.
Zarówno ustawowe, jak i umowne prawo odstąpienia wykonuje się przez złożenie drugiej stronie oświadczenia woli. Prawo nie wymaga co do zasady formy pisemnej, ale w transporcie przyjęcie jedynie ustnej formy jest niezwykle ryzykowne. W razie sporu to przewoźnik będzie musiał udowodnić, że w ogóle złożył oświadczenie, że uczynił to w odpowiednim terminie oraz że nastąpiło to po zaistnieniu ustawowych lub umownych przesłanek. Dlatego podstawową zasadą dobrej praktyki jest składanie oświadczeń o odstąpieniu w formie możliwej do odtworzenia: e‑mail, system giełdy transportowej, komunikator, w którym zostaje zapis rozmowy, a najlepiej także potwierdzenie odbioru ze strony kontrahenta.
W przypadku ustawowego odstąpienia na podstawie art. 491 Kodeksu cywilnego przewoźnik musi najpierw wyznaczyć kontrahentowi dodatkowy termin do spełnienia świadczenia z zagrożeniem odstąpienia, a dopiero potem – po bezskutecznym upływie – złożyć samo oświadczenie o odstąpieniu. W praktyce można to zrobić w dwóch krokach: najpierw wiadomość z wezwaniem do załadunku w dodatkowym terminie (na przykład dwóch godzin) i ostrzeżeniem o odstąpieniu, a następnie, po jego upływie, kolejną wiadomość stwierdzającą odstąpienie od zlecenia. Adresatem powinien być podmiot, z którym zawarto zlecenie (spedytor, załadowca, pośrednik), a nie tylko pracownik magazynu. Warto też upewnić się, że używany kanał komunikacji jest przewidziany w zleceniu jako forma przekazywania oświadczeń.
Skutki finansowe odstąpienia od umowy przewozu zależą w dużej mierze od tego, kto ponosi winę za sytuację prowadzącą do rezygnacji z przewozu. Jeżeli wina leży po stronie przewoźnika (na przykład pojazd uległ awarii wynikającej z braku należytego utrzymania), kontrahent może domagać się odszkodowania za szkodę spowodowaną niewykonaniem zlecenia. Jeżeli jednak przyczyną są okoliczności leżące po stronie załadowcy lub nadawcy, przewoźnik ma prawo oczekiwać pokrycia przynajmniej części kosztów. Dlatego tak ważne jest rzetelne udokumentowanie okoliczności, które skłoniły przewoźnika do odstąpienia: godzin przyjazdu i wyjazdu, przyczyn braku załadunku, braków dokumentów, nieprawidłowego załadunku czy odmowy odbioru przez adresata.
W praktyce warto wprowadzić w firmie procedurę sporządzania przez kierowców krótkich raportów z problematycznych zleceń, najlepiej w formie notatki służbowej w systemie telematycznym lub aplikacji firmowej. Raport powinien zawierać opis zdarzenia, dane rozmówców po stronie załadowcy, treść ich poleceń lub odmów, a także zdjęcia potwierdzające stan ładunku czy warunki na miejscu. W przypadku przewozów CMR należy również wykorzystać rubryki na uwagi w liście przewozowym – na przykład dopisać odmowę odbioru przez adresata lub brak możliwości załadunku zgodnego z przepisami. Taka dokumentacja może przesądzić o wyniku ewentualnego sporu i zadecydować, czy odstąpienie zostanie uznane za uzasadnione.
Kodeks cywilny przewiduje wprost, że jeżeli rozpoczęcie lub dokonanie przewozu doznało przeszkody wskutek okoliczności dotyczącej przewoźnika, wysyłający może od umowy odstąpić, ale powinien zapłacić odpowiednie wynagrodzenie za już dokonaną część przewozu. W praktyce zasada ta jest odzwierciedlana również w zleceniach transportowych – strony często umawiają się, że w razie odwołania zlecenia w ostatniej chwili lub po podjechaniu pod załadunek przysługuje tzw. „puste podjazdowe” albo określony procent frachtu. Analogicznie, gdy to przewoźnik odstępuje od umowy z przyczyn leżących po stronie zleceniodawcy (np. brak gotowości ładunku, rażące opóźnienie, brak dokumentów), może on domagać się zwrotu kosztów poniesionych w związku z przygotowaniem i częściowym wykonaniem przewozu – pod warunkiem, że potrafi je wykazać i powiązać z naruszeniem obowiązków kontrahenta.
Jeżeli przyczyną odstąpienia są okoliczności leżące po stronie przewoźnika (na przykład awaria pojazdu wynikająca z braku należytej konserwacji), jego prawo do wynagrodzenia jest poważnie ograniczone. W skrajnych przypadkach kontrahent może odmówić zapłaty za niewykonany przewóz, a dodatkowo domagać się odszkodowania za konieczność zorganizowania zastępczego transportu droższym przewoźnikiem. Dlatego dla przewoźnika kluczowe jest, aby przed podjęciem decyzji o odstąpieniu ocenić, czy przyczyny leżą po jego stronie, czy po stronie kontrahenta, oraz czy istnieje możliwość dokończenia przewozu po usunięciu przeszkody bez narażania się na zarzut naruszenia umowy.
Jeżeli odstąpienie od umowy przewozu nastąpi bez podstawy prawnej lub z naruszeniem zapisów zlecenia, przewoźnik może ponosić odpowiedzialność za szkodę poniesioną przez zleceniodawcę. Chodzi tu zarówno o rzeczywistą stratę (na przykład konieczność zapłaty wyższego frachtu innemu przewoźnikowi), jak i utracone korzyści, jeżeli zleceniobiorca wykaże ich istnienie. W zleceniach transportowych bardzo często pojawiają się także kary umowne za odstąpienie od realizacji zlecenia po określonym czasie od przyjęcia, za niepodstawienie pojazdu, czy za rezygnację po podjechaniu pod załadunek. Wysokość tych kar powinna być proporcjonalna do potencjalnej szkody, ale w praktyce zdarzają się kwoty przewyższające kilkukrotnie wartość frachtu, co rodzi ryzyko uznania ich za rażąco wygórowane.
Przewoźnik, który decyduje się na odstąpienie, powinien zatem zawsze przeanalizować treść zlecenia pod kątem zapisów o karach umownych i warunkach odstąpienia, a następnie rozważyć, czy potencjalna kara nie będzie wyższa niż koszt wykonania przewozu w trudniejszych warunkach. Warto też pamiętać, że nawet naliczona kara umowna może być przedmiotem sporu sądowego – przewoźnik może żądać jej miarkowania, gdy jest oczywiście nieproporcjonalna do szkody. Jednak im mniej starannie udokumentowane są przyczyny odstąpienia, tym trudniej będzie obronić się przed zarzutem bezpodstawnego zerwania umowy.
W przewozach międzynarodowych drogą lądową Konwencja CMR wprowadza własny system reagowania na sytuacje, w których wykonanie umowy przewozu jest utrudnione lub niemożliwe. Zgodnie z art. 15 i 16 CMR, jeżeli przewoźnik napotyka przeszkodę w wydaniu przesyłki (na przykład odbiorca odmawia jej przyjęcia), powinien niezwłocznie zażądać instrukcji od osoby uprawnionej do rozporządzania ładunkiem, zwykle od nadawcy. Dopiero gdy nie otrzyma instrukcji w odpowiednim czasie, konwencja przyznaje mu prawo do samodzielnego działania w interesie właściciela ładunku, w tym do wyładunku towaru na jego rachunek, co kończy przewóz i zwalnia pojazd. Jest to w istocie „zakończenie przewozu” z przyczyn niezależnych od przewoźnika, choć formalnie nie nazywa się go odstąpieniem od umowy.
Ważne jest, aby przewoźnik w takich sytuacjach ściśle stosował się do procedur CMR: wpisywał odmowę odbioru do listu przewozowego, dokumentował próby kontaktu z nadawcą, a decyzje o wyładunku czy składowaniu towaru podejmował dopiero po bezskutecznym upływie rozsądnego czasu oczekiwania na instrukcje. Jeżeli przewoźnik samowolnie zrezygnuje z dalszego przewozu lub porzuci ładunek bez zachowania procedury, może zostać uznany za odpowiedzialnego za utratę przesyłki, mimo że formalnie „odstąpił” od dalszej realizacji umowy. Dlatego w przewozach CMR ostrożne i udokumentowane działanie zgodne z treścią konwencji jest najlepszym zabezpieczeniem przed zarzutem nienależytego wykonania przewozu.
Zamiast klasycznego odstąpienia od umowy CMR oddaje w ręce nadawcy szerokie prawo rozporządzania przesyłką, uregulowane w art. 12. Nadawca może zażądać od przewoźnika wstrzymania przewozu, zmiany miejsca wydania przesyłki lub wydania jej innemu odbiorcy, a przewoźnik powinien zastosować się do tych instrukcji, o ile jest to możliwe i nie zagraża bezpieczeństwu ładunku ani pojazdu. Jeżeli więc odbiorca odmawia przyjęcia towaru, przewoźnik nie musi sam „odstępować od umowy”, lecz powinien domagać się od nadawcy nowych dyspozycji. Dopiero brak instrukcji w rozsądnym czasie uzasadnia samodzielne zakończenie przewozu poprzez wyładunek lub oddanie ładunku na skład.
Z praktycznego punktu widzenia oznacza to, że w przewozach międzynarodowych przewoźnik rzadziej korzysta z klasycznego odstąpienia w rozumieniu Kodeksu cywilnego, a częściej ze szczególnych mechanizmów CMR dotyczących przeszkód w przewozie. Mimo to konsekwencje finansowe są podobne: przewoźnik może domagać się zwrotu dodatkowych kosztów wynikających z przeszkody (na przykład kosztów składowania, dodatkowych kilometrów czy postoju), ale nie może samowolnie dysponować ładunkiem w sposób sprzeczny z instrukcjami osoby uprawnionej. Świadomość tych różnic jest kluczowa przy układaniu własnych procedur i wzorów zleceń dla przewozów międzynarodowych.
Najbezpieczniejszym rozwiązaniem dla przewoźnika jest jasne uregulowanie w zleceniu transportowym przypadków, w których może on odstąpić od umowy bez ponoszenia odpowiedzialności lub z ograniczoną odpowiedzialnością. Zgodnie z art. 395 Kodeksu cywilnego można zastrzec, że jednej lub obu stronom przysługiwać będzie w ciągu oznaczonego terminu prawo odstąpienia od umowy; po jego wykonaniu umowa uważa się za niezawartą. W praktyce stosuje się zapisy przewidujące prawo przewoźnika do odstąpienia na przykład w razie braku gotowości ładunku po upływie określonej liczby godzin od planowanej godziny załadunku, braku wymaganych dokumentów, nieprawidłowego lub niebezpiecznego załadunku, czy niemożności dojazdu do miejsca załadunku z przyczyn niezależnych od przewoźnika.
Ważne, aby takie klauzule były sformułowane precyzyjnie i przewidywały również zasady rozliczeń w razie skorzystania z prawa odstąpienia: wskazanie, kiedy przewoźnik zachowuje prawo do części frachtu, jakie koszty mogą zostać obciążone zleceniodawcy (np. puste podjazdowe, czas postoju), oraz czy obowiązują jakiekolwiek kary umowne. Zbyt ogólne sformułowanie typu „przewoźnik może w każdej chwili odstąpić od zlecenia” jest mało przydatne w praktyce i może zostać uznane za sprzeczne z naturą stosunku prawnego. Dlatego przy tworzeniu własnych wzorów zleceń warto skorzystać z pomocy doradcy specjalizującego się w prawie transportowym, który pomoże dostosować klauzule do realnych potrzeb firmy i do aktualnych przepisów.
Nawet najlepsze zapisy w zleceniu nie pomogą, jeśli kierowca i dyspozytor nie będą wiedzieli, jak zachować się w sytuacji konfliktowej na załadunku lub rozładunku. Dlatego każda firma transportowa powinna opracować prostą, ale szczegółową procedurę postępowania w przypadku rozważanego odstąpienia od umowy. Procedura powinna określać kroki, jakie kierowca ma podjąć w razie problemu (kontakt z dyspozytorem, wykonanie zdjęć, wpisanie zastrzeżeń do dokumentów), a także sposób eskalacji decyzji o odstąpieniu na wyższy poziom zarządczy. Decyzja o rezygnacji ze zlecenia nie powinna zapadać spontanicznie „na rampie”, ale po krótkiej analizie ryzyka i konsultacji z osobą odpowiedzialną za obsługę klienta.
Warto również zadbać o odpowiednie przeszkolenie kierowców z podstawowych pojęć:
Dobrą praktyką jest też okresowy przegląd przypadków spornych i omawianie ich z kierowcami jako studiów przypadków – tak, aby cała załoga uczyła się na błędach i sukcesach firmy. W ten sposób procedury przestają być „martwym dokumentem”, a stają się realnym narzędziem ograniczania ryzyka związanego z odstąpieniem od umów przewozu.
Po przeczytaniu artykułu warto zaplanować kilka praktycznych działań, które znacząco ograniczą ryzyko sporów związanych z odstąpieniem od umowy przewozu.
Odstąpienie od umowy przewozu jest narzędziem potrzebnym przewoźnikowi, ale ze względu na poważne konsekwencje finansowe i ryzyko sporów powinno być stosowane rozważnie i dopiero wtedy, gdy zawiodą inne sposoby rozwiązania problemu. Dobrze przygotowana firma traktuje je jak „hamulec bezpieczeństwa” – korzysta z niego świadomie, po analizie i z pełną dokumentacją. Jeżeli w Twojej firmie ten temat zostanie uregulowany w umowach, procedurach i szkoleniach, każda decyzja o odstąpieniu będzie mniej stresująca, a ryzyko kosztownych konfliktów ze zleceniodawcami znacząco spadnie. W efekcie łatwiej będzie skupić się na tym, co najważniejsze w działalności transportowej: terminowym i bezpiecznym dowożeniu ładunków, przy jednoczesnej ochronie interesów finansowych Twojej firmy.
#UmowaPrzewozu #OdstapienieOdUmowy #PrawoTransportowe #PrzewozDrogowy #CMR #ZlecenieTransportowe #KaryUmowne #RyzykoPrzewoznika #PrawoPrzewozowe #BezpiecznyTransport